Droga do ciebie. Cóż to za romansidło?

Droga do ciebie. Cóż to za romansidło?

Kiedyś tam dawno temu lubiłam czytać romanse. Ba, byłam pewna, że tylko taki gatunek jest możliwy do zaakceptowania przeze mnie. Nie czytałam nic innego. Jednak po jakimś czasie ( na szczęście!) znudziły mi się burzliwe historie kochanków. Myślałam, że „Droga do ciebie” będzie nie tylko romansem…No właśnie „myślałam”. Czasami mi się zdarza.

PODRÓŻ PO EUROPIE MARZENIEM KAŻDEGO STUDENTA

No bo któż nie marzy o podróż po Europie z ogromnym plecakiem? No  ja marzyłam. Główna bohaterka książki Heather również. Dopiero co ukończyła naukę w college`u. Jest to więc idealny czas na trip po Europie z przyjaciółkami. Heather jawi się nam jako poukładana kujonka – intelektualistka z wielkim terminarzem i książką Hemingwaya pod pachą. W pociągu z Paryża do Amsterdamu poznaje Jacka, który zdaje się być jej zupełnym przeciwieństwem. A jak to powszechnie wiadomo, przeciwieństwa ponoć się przyciągają.

HISTORIA NA JEDEN WIECZÓR?

Zdecydowanie tak. „Drogę do ciebie” czyta się bardzo szybko. Wzrusza i bawi. Podczas lektury kibicujemy głównym bohaterom i życzymy im jak najlepiej. Książka J.P. Monningera to kalejdoskop ludzkich emocji i uczuć. Od niczym niepohamowanego szczęścia do rozpaczy i ogromnego smutku. Dużym plusem jest spacer czytelnika wraz z bohaterami po europejskich miastach. Minusem są niektóre żenujące mikro – wątki oraz niektóre pseudofilozoficzne dywagacje. Co do zakończenia, bardzo szybko się go domyśliłam i całe kluczenie wokół tematu już mnie trochę denerwowało. Chciałam jednak dowiedzieć czy skończy się to tak jak sobie obmyśliłam.

NIESTANDARDOWA EUROPA W TLE

Tłem do książki są piękne europejskie miasta. Amsterdam, Paryż, Berlin, Praga czy też Kraków. Razem z bohaterami podróżujemy również i my czytelnicy. Heather i Jack nie chodzą przetartymi przez rzesze turystów szlakami. Po miastach nie gnają na łeb na szyję by zwiedzić jak najwięcej, a spacerują, piją kawę w małych kawiarenkach czy pływają nocą po rzece. Rozkoszują się samą obecnością w danym miejscu i smakują te chwile jak najlepsze trunki.

ACH TE FILOZOFICZNE WYWODY

A może raczej pseudofilozoficzne. W tego typu książkach mam wrażenie, że są wciskane na siłę, czy to w dialogi czy w myśli bohaterów. Chyba mają nadać jakiś  głębszy sens całości. Jak dla mnie w większości przypadków jest to dziwny bełkot, który często nie ma jakiegokolwiek punktu odniesienia. Heather i Jack co kilka stron sprzeczają się o to co w życiu ma sens i czyj byt jest bardziej słuszny. Psychologiczne i nader filozoficzne dywagacje bohaterów są zwyczajnie zbędne, przynajmniej w takiej ilości jaka jest w „Drodze do ciebie”. Nie dodaje to całości głębszego wyrazu, a wręcz umniejsza i  nieco nuży.

WAŻNE TO CO TU I TERAZ

Takie właśnie przesłanie wyniosłam po lekturze „Drogi do Ciebie”. Przeżywanie każdej chwili najmocniej jak się da to obowiązek każdego człowieka. Szkoda byłoby przegapić coś wspaniałego, coś pięknego i niepowtarzalnego tylko dlatego, że jest się nabzdyczonym z jakiegoś bzdurnego powodu.

PODSUMOWANIE

Wielbicieli romansów i młodzieżówek ta książka z pewnością zachwyci i wzruszy. W „Drodze do ciebie” znajdziemy wiele oklepanych schematów i banałów, mimo to czyta się naprawdę dobrze. Jest to romans jakich wiele, który ma prawo się podobać i porwać rzesze czytelników.

Jak dla mnie najmocniejszą stroną tej książki była podróż po Europie, którą w podobnej formie chętnie bym odbyła.

Moja ocena: 5/10

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca



  • Mnie najbardziej w tego typu powieściach denerwuje to, że druga osoba myśli, że postępuje cudownie i honorowo, gdy w razie problemów odejdzie bez słowa, po wcześniejszym wyznaniu miłości ? Powieść na jeden raz, całkiem okej, ale niestety ma trochę mankamentów 🙂

    • O to to! Dokładnie! No bo, że niby taka ona szlachetna. Zgadzam się z Tobą w 100%. 😉 Pozdrawiam serdecznie.

  • Nigdy jakoś romanse mnie nie interesowały i to niestety się nie zmieniło. Chociaż czasem sięgam po taką literaturę to jednak zdarza mi się to niezwykle rzadko 😉

    • Ja również czasem sięgam. Jednak utwierdzam się coraz bardziej w przekonaniu, że gra bohaterów w „chodzi lisek koło drogi” nie jest dla mnie. 😉 Te infantylne porywy serca niezmiennie mnie śmieszą i denerwują. Pozdrawiam. 🙂

      • Prawda? A niby przecież to samo życie – tak samo wszyscy chodzimy wokół miłości, ale od książek oczekujemy czegoś więcej niż to, co znamy