O mnie

Mam na imię Anita i zawsze mój zmysł czy tam umysł był raczej humanistyczny niż ścisły. Nie przeszkodziło mi to jednak skończyć studiów związanych z matematyką a ściślej ujmując ze statystyką i ekonometrią. Jednak czegoś mi brakowało… Długiego rozprawiania o tym co mi najbardziej w duszy gra. Uwielbiam czytać. Nałogowo oglądam filmy i seriale. Słucham duuużo muzyki. Bardzo dużo. Te moje pasje potrzebują swego rodzaju ujścia… „Jelenka kulturalnie” pozwoli mi na totalne wyżycie się (pseudo)intelektualne.

Co do literatury to lubię prawie wszystko. Jakiś czas temu nie byłam przekonana do horroru, ale powoli się to zmienia. Niektóre pozycje klasyczne bardzo mnie męczą. Kilka lat temu w ogóle nie czytałam kryminałów, a teraz nie wyobrażam sobie miesiąca bez książek tego gatunku. Powieść historyczna to dział, który coraz bardziej zaczyna mnie fascynować. Jestem otwarta na nowe czytelnicze doznania. Bardzo lubię klasyczną literaturę rosyjską oraz literaturę czeską.

Filmy. Cóż. Tu bywa bardzo różnie. Jeśli nie mam ochoty na dany film, to go nie obejrzę. A jeśli nawet to z pewnością mi się nie spodoba. Tak właśnie miałam z osławionym oscarowym filmem „Birdman”. O matko i córko jak ja się męczyłam przez pierwsze 3 razy. Za czwartym razem coś zaskoczyło i nawet polubiłam ten film. Potrzebowałam czasu. Uwielbiam animacje. Nie będę oryginalna jeśli powiem, że disneyowskie. Filmy kostiumowe to mój drugi konik. Dobre thrillery psychologiczne też są w cenie. Zupełnie nie rozumiem fenomenu filmów typu „Gwiezdne wojny” czy serii o Hobbicie bądź  „Władcy Pierścieni”. Widocznie jeszcze nie dorosłam do tych fenomenów. Może kiedyś się to zmieni. Przestałam lubić horrory. Jak dla mnie każdy film tego typu jest okropnie denerwujący. Są filmy, które mogłabym oglądać w kółko. Są filmy, o których wolałabym zapomnieć…

Seriale. Ta mania zawładnęła mną stosunkowo niedawno. Kilka lat temu. Tu też panuje preferencja różnorodności. Obyczajowe, kryminalne, thrillery, historyczne, komediowe, polskie, zagraniczne. Różne. Kwadratowe i podłużne, jak mawiała Violetta przez V i dwa „te” w polskiej wersji serialu „Brzydula”.

Muzyka. Towarzyszy mi odkąd pamiętam. Mając sześć lat znałam i do tej pory znam wszystkie dziecięce hity Natalii Kukulskiej, Misia i Margolci, Smerfów czy Kulfona. Wiadomo, z czasem gust muzyczny trochę mi się zmienił. Muzyka klasyczna czy też poważna to nieodzowny element mojego życia. Muzyka filmowa to gatunek, który pokochałam już na zawsze. To gatunki co do których jestem zdeklarowana. Niezmiennie od kilkunastu lat uwielbiam też muzykę  zespołu Gorillaz. Reszta  moich muzycznych fanaberii to część ruchoma. Raz rock a raz chillout jakiś. Na szczęście istnieje taki twór jak Spotify. Tam jest wszystko czego dusza zapragnie, więc wszystkie moje gusta muzyczne są usatysfakcjonowane.