Punkt barana – Aleksander Sowa

Punkt barana – Aleksander Sowa

Muszę przyznać, że trochę obawiałam się książki Aleksandra Sowy. Szczególnie po przeczytaniu opisu na tylnej okładce. Sugeruje, że będzie sensacyjnie i mrocznie. Książka ma obnażać to jak źle się dzieje w państwie polskim. Takie obietnice tylko mnie odstręczają, na szczęście te nie do końca się ziściły.

ZARYS FABUŁY

Zabójstwo najważniejszego funkcjonariusza policji w kraju wprowadza niemałą konsternację w szeregach wszelkich służb. Miejski półświatek również nie przechodzi obok tej sprawy obojętnie. Lawina morderstw naczelnych gangsterów stawiają przed śledczymi coraz więcej pytań. Nikomu nie można ufać a na plecach czuć oddech zwierzchników. Mylne tropy, zagubione dowody i związane ręce nie ułatwiają skomplikowanego śledztwa.

KRYMINAŁ? SENSACJA? THRILLER?

Po kilkudziesięciu stronach stwierdziłam, że to czysta sensacja. Później już trochę spuściłam z tonu. Myślę, że „Punkt barana” ma cechy i kryminału i sensacji i thrillera. Od początku trzyma w napięciu głównie za sprawą dobrego stylu autora. Akcja toczy się w dobrym tempie i zwalnia w odpowiednich momentach. Zakończenia niektórych rozdziałów to istny majstersztyk. Niepewność, suspens i niejednoznaczność na bardzo wysokim poziomie. Od początku powieści razem ze śledczymi prowadzimy dochodzenie i obstawiamy swoje typy. Na bardzo wczesnym etapie można się domyślić zakończenia. Nie burzy to jednak  odbioru  i tak mocnego i świetnego finiszu tej historii.

BOHATEROWIE

W historii Aleksandra Sowy nie ma się wybijających na pierwszy plan postaci. Jest kilka wątków, prowadzonych ze względu na historię danego bohatera. Koniec końców łączą się w jedną całość. Trochę brakuje  możliwości kibicowania jednemu z bohaterów. Wielowątkowość wyklucza bliższe poznanie i utożsamienie się z daną postacią. Jeśli się ktoś uprze znajdzie swój punkt zaczepienia. Nie jest to jednak takie proste. Antagoniści w tej historii nie są tak oczywiści jak by się mogło wydawać. A granice między dobrem, a złem są mocno zatarte.

CO Z TYM MROKIEM?

Ja niestety go nie uświadczyłam, jednak po lekturze całości ogarnął mnie swego rodzaju mrok i pewne uczucie  niemocy oraz bezsilności. Całość ma bardzo gorzki i smutny wydźwięk. Człowiek zdaje sobie sprawę, że jest jedynie trybikiem w wielkiej machinie zarządzanej przez najgorszych tego świata. Nie ma światełka w tunelu. Nie ma nadziei. A sprawiedliwość praktycznie nie istnieje.

Na uwagę zasługuje również tytuł książki. Jest on konsekwencją wydarzeń z książki i jest ściśle z nią połączony, o czym czytelnik przekonuje się na samym końcu. I nagle wszystko się układa i ma większy sens.

POLSKA POLICJA KLNIE JAK SZEWC

To jeden z ty głupich wniosków, które wyniosłam z lektury. Na pierwszych kilkudziesięciu stronach mimo bardzo wciągającej fabuły okropnie źle się czytało dialogi. Nie żeby mi przeszkadzały niecenzuralne słowa. Trudno jednak było wyłuskać ten prawdziwy sens i znaczenie wypowiedzi bohaterów spośród ogromu przekleństw. Świetnie, że autor pragnął odzwierciedlić panujące realia, ale chyba nieco za bardzo. Później było już lepiej, bo tak tego nie zauważałam. A może po prostu się przyzwyczaiłam.

ODROBINA CHAOSU

Niestety podczas lektury dopadło mnie uczucie nieporządku. Czasami miałam wrażenie, że rozdziały były źle poukładane i nie mam tu na myśli bardzo dynamicznego przeskakiwania z wątku na wątek. Kolejne fragmenty historii miały solidne podstawy i logiczny sens, jednak czasami zabrakło łączącego ich spoiwa. Może taki zabieg miał sprawić wrażenie tajemnicy i nadać odpowiedniej dynamiki. Jednak  nie zawsze to działało tak jak powinno.

PODSUMOWANIE

Jak już wcześniej wspomniałam lektura „Punktu barana” bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Czytało się bardzo dobrze, jak rasowe powieści z pogranicza gatunków. Choć elementów zaskoczenia nie było zbyt wiele, lektura trzyma w napięciu, a prowadzenie śledztwa razem z bohaterami pochłania bez reszty. Ponoć jest to historia oparta na prawdziwych wydarzeniach. Nie jestem w stanie tego ocenić, nie mniej jednak warto zainteresować się tym tytułem. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że po dopracowaniu kilku szczegółów, świetny byłby z tego serial.

Jako mieszkanka Śląska daję mały plusik za dodanie śląskiego akcentu.

Do czytania tej książki  polecam włączyć sobie muzykę z filmu „Smaki miłości”. LINK do albumu na Spotify.

Książka „Punkt barana” w trzech słowach: wciągająca, szybka, gorzka.

Moja ocena: 7/10

Za egzemplarz do recenzji dziękuję autorowi – Aleksandrowi Sowie.