Jasna godzina. Pamiętnik życia i umierania Niny Riggs [KONKURS]

Jasna godzina. Pamiętnik życia i umierania Niny Riggs [KONKURS]

Książki, w których tematem przewodnim jest nowotwór zwykle poruszają czytelnika ale i często odpychają. Często wpadając w patetyczny ton, bo przecież temat taki trudny i absolutnie nie do śmiechu. Nikt z choroby, chorowania i umierania nie zamierza się śmiać. Jednak do każdej sprawy, również takiej jak śmiertelna choroba trzeba podchodzić z dystansem. Tak jak Nina.

NINA RIGGS

Nina o tym, że jest chora na raka dowiaduje się w wieku 37 lat. Gdzieś w swoich myślach dopuszczała taką możliwość. Jej rodzina, zarówno ze strony matki jak i ojca jest obciążona genetycznie. Mimo tego, choroba spada na nią jak grom z jasnego nieba. Bo jedna mała plamka. Bo ma jedynie 37 lat. Bo mama też jest chora.

Nina ma kochającego męża, dwóch synów i stabilne, dobre życie. Odnalezienie się w nowej rzeczywistości i pogodzenie się z losem graniczy z cudem. Ale nie jest to nieudana próba.

SACRUM OSOBY CHOREJ

Ktoś kto ma nowotwór z marszu jest szufladkowany. Bo chory to od razu (prawie) święty, biedny, nieszczęśliwy i oczywiście wiecznie smutny i zadumany. Bo nic nie pozostało, jedynie myśleć o tym jak jest się chorym i jak to okropnie w życiu jest pod górkę. Oczywiście z osobą z nowotworem, trzeba się obchodzić jak z jakiem. Bo co drugie słowo może zranić bardziej niż nóż. Nina zupełnie zmienia ten przykry stereotyp. Jej dziennik absolutnie nie jest zeszytem smutków i zażaleń.

DZIENNIK ŻYCIA I UMIERANIA

To niezwykle trafne określenie. Nina próbując żyć normalnie, nadając nowej rzeczywistości pozory normalności powoli umiera. Przez ten przepełniony nadzieją i chorowaniem czas chce kochać i żyć bardziej i mocniej. Rak jednak rzadko na to pozwala. Leczenie, chemia, ciągłe badania i nowe diagnozy zdają się nie mieć końca. A w tym wszystkim trzeba zachować zdrowy rozsądek i jasność umysłu. Ninie się tu udaje raz lepiej raz gorzej. Spisywanie wydarzeń i przemyśleń w bardzo błyskotliwy i miejscami zabawny sposób z pewnością jej pomagało.

W dzienniku Nina daje upust wszystkim lękom i słabościom z jakimi musi się zmierzyć. Ale nie próbuje im na siłę nadawać głębszego sensu. Ma gorsze i lepsze dni. W gorszych chwilach daje upust w postaci bardziej ironicznych i sarkastycznych tekstów. W błyskotliwy sposób Nina dystansuje się od swojej choroby bez strachu zaglądając śmierci w oczy.

PODSUMOWANIE

Dziennik Niny Riggs nie pozostawia złudzeń co do chorowania i umierania. To upadlający i bolesny proces. Może jednak stać się bardziej znośny podchodząc do niego z odpowiednim dystansem. Inteligentna gra słów Niny wiele uświadamia i wstrząsa czytelnikiem. Z każdą kolejną stroną zdajemy sobie sprawę jaki będzie koniec tego dziennika. Mimo przygotowania ostatnie strony poruszają do głębi i nie sposób przejść obok nich obojętnie. Dzieje się to jednak bez zbędnego patosu.

Jasna godzina” miała być pamiątką dla synów Niny, a będzie otrzeźwieniem dla każdego kto ją przeczyta.

„Jasna godzina” w trzech słowach: podnosząca na duchu, nie pozostawiająca złudzeń błyskotliwa

Moja ocena: 8/10

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu

KONKURS

Mam dla Was jeden egzemplarz książki „Jasna godzina” Niny Riggs

Co trzeba zrobić?

Opisz krótko Twoje dotychczasowe największe wyzwanie, któremu sprostałaś/sprostałeś.

REGULAMIN

  • Organizator: Anita Jeleń – autor bloga jelenka.pl oraz Wydawnictwo Literackie
  • Termin zgłoszeń: od wtorku 3  października 2017 roku do piątku 20 października 2017 roku do godziny 23:59.
  • Zwycięzca zostanie wybrany za najbardziej intrygującą odpowiedź 22 października 2017 roku.
  • Zwycięzca o wygranej zostanie powiadomiony przez organizatora w komentarzu pod własną odpowiedzią konkursową.
  • Nagroda to jeden egzemplarz książki „Jasna godzina”
  • Uczestnik konkursu to osoba, która w komentarzu pod postem odpowie  w formie pisemnej  na pytanie konkursowe.
  • Koszt nadania nagrody ponosi organizator.  Nie wysyłam nagród poza granice RP.
  • Termin zgłoszenia się zwycięzcy po nagrodę mija 24 października 2017 roku. Po tym terminie zwycięzca automatycznie zrzeka się nagrody.


  • Marzena Jaroszek

    Największe wyzwanie,jakiemu dotychczas sprostałam to moja walka z chorobą i jej następstwami. W wieku 4 lat zaatakowała mnie podstępna choroba neurologiczna – wirusowe zapalenie mózgu, które wywołało całkowity paraliż lewej strony całego ciała. Jako dziecko oczywiście nie byłam świadoma, że mogę już na zawsze pozostać osobą niepełnosprawną ruchowo, ani tego że choroba może pozostawić piętno w postaci opóźnienia w rozwoju. Pobyt w szpitalu,był bardzo traumatycznym przeżyciem dla 4 letniego dziecka. Przede wszystkim zostałam pozbawiona rodziców, gdyż w latach 80-tych rodzice nie mogli przebywać z dziećmi w szpitalu mogli jedynie przychodzić na krótkie odwiedziny, a potem i tego lekarze zabronili bo widzieli jak reagowałam po ich wyjściu. Kiedy po długim pobycie w szpitalu mogłam nareszcie zobaczyć całą swoją rodzinę, która przyszła mnie odebrać, moja siostra w „akcie miłości siostrzanej” oddała mi swój piękny głęboki wózek dla lalek, który dostała na urodziny na krótko przed moim zachorowaniem. Podobno dzieci nie pamiętają tego co zdarzyło się w tak wczesnym dzieciństwie, jednak ja do tej pory noszę w sercu tą chwilę, kiedy wracamy ze szpitala, a ja (powłócząc, lewą nogą i z niesprawną ręką) idę dumne prowadząc mój pierwszy, wymarzony wózek dla lalek. Ze swoim pięknym prezentem nie rozstawałam się jeszcze przez długie lata, podczas wędrówek na rehabilitacje, które wyjęły mi z życia 15 lat.