Telefonistka – Gretchen Berg

Telefonistka – Gretchen Berg

Ostatnio mocno siedzę w latach 50-tych i 60-tych. Po raz enty obejrzałam ulubiony „Green Book”, ostatnio zakochałam się we „Wspaniałej Pani Maisel” – serialu Amazona, o kobiecie, która w „męskich czasach” musi stać się niezależna.
Teraz przyszedł czas na „Telefonistkę” Gretchen Berg – intrygujący debiut, do którego przekonało mnie polecenie Kathryn Stockett oraz czas i miejsce akcji – Stany Zjednoczone, maleńka mieścina i początek lat 50-tych.

ZARYS FABUŁY

Miasteczko Wooster, Stany Zjednoczone, lata 50-te.

Vivian Dalton jest telefonistką w centrali w miasteczku Wooster w stanie Ohio. Uwielbia swoją pracę i to, że może bezkarnie podsłuchiwać rozmowy innych ludzi. Rozkoszuje się poznawaniem sekretów i plotek. Daje jej to sporą satysfakcję i poczucie, że zna ludzi. Z pozoru nieszkodliwe hobby może wycelować w nią samą.

Pewnej grudniowej nocy dochodzi do niej szokująca plotka. O jej własnej rodzinie. Vivian jest zdruzgotana i przerażona. Nie spocznie dopóki nie sprawdzi skąd ta plotka się wzięła. Co więcej ten sekret może wpłynąć na jej życie. A to może rodzić wiele nieprzewidzianych wypadków…

ACH TA VIVIAN

Vivian Dalton nie jest bohaterką, która od pierwszych stron wzbudzi sympatię. Jest wścibska, zazdrosna, ciekawska, lubi plotkować i ma o sobie mniemanie wyższe niż budynki w Wooster. Większość jej przywar wynika z kompleksów i nudnego życia. Nieskończona szkoła średnia, życie ograniczające się do Wooster. Vivian jest przekonana, że jeśli wie więcej o ludziach to jest ważniejsza. Prozaiczne życie również jej nie rozpieszcza i podsłuchiwanie to jej najprawdziwsze hobby. Do czasu. Kiedy kobieta podsłuchuje rozmowę między miejscową snobką –  Betty Miller a kimś, kogo nie może rozpoznać po głosie, jej świat może się zawalić.

Vivian może irytować. Jednak w pewnych, kryzysowych i trudnych  momentach jej postać ujmuje. Vivian jest zdeterminowana i pokazuje uśpione przez lata cechy charakteru. Ta przemiana dowodzi z jakimi oczekiwaniami i ograniczeniami musiały mierzyć kobiety się w latach 50-tych.

Gretchen Berg oparła swoją historię na niedoskonałych i realistycznych postaciach – i to właśnie jest w „Telefonistce” piękne. Choć w niektórych momentach postaci jest za dużo.

UDANY DEBIUT?

Moje oczekiwania wobec lektury nie były wygórowane. Jak już wspomniałam to debiut, a z debiutami bywa różnie. Mimo to, miło mnie zaskoczyła opowieść o wścibskiej Vivian Dalton – telefonistce, która mimo zakazu z ogromną ciekawością wsłuchuje się w rozmowy całego miasteczka.

Gretchen Berg przedstawiła ciekawe spojrzenie na ludzkie relacje, na małomiasteczkowe społeczeństwo i to w jaki sposób ono działa. W „Telefonistce”  świetnie została ukazana siła sekretów i plotek, jak bardzo mogą namieszać w życiu. Autorka  nakreśliła intrygę związaną z plotką z humorem i odpowiednią lekkością. Małe miasteczka tętnią życiem  dzięki plotkom i skandalom, to one napędzają ludzi. lektury dopełniają retrospekcje z lat 30-tych, czyli lat dzieciństwa i dojrzewania Vivian.

PODSUMOWANIE

„Telefonistka” nie jest lekturą idealną. Czasami można odczuć niedopracowanie. Nie są to jednak przeszkody, które nie pozwolą rozkoszować się czytaną historią. Urozmaicona retrospekcjami i ludzkimi niedoskonałościami historia czyta się wyśmienicie. Gretchen Berg bez wątpienia ma lekkie pióro i potrafi poprowadzić historię w intrygujący i nieoczekiwany sposób. ‚Telefonistkę” połknęłam w jedno długie popołudnie, to lektura niezwykle przyjemna, błyskotliwa i urocza.

Polecam, jeśli szukacie czegoś w klimacie książek Fannie Flagg – lekkich i ujmujących. Bawcie się dobrze podczas lektury.

MOJA OCENA: 7/10

Wpis powstał we współpracy z Wydawnictwem Insignis