Czytelnicze podsumowanie maja

Czytelnicze podsumowanie maja

Maj to długi miesiąc i teoretycznie powinnam mieć dużo czasu na czytanie. Cóż… nie mam pojęcia gdzie i kiedy ten miesiąc minął. Kiedy i jak. Ani się obejrzałam powitał mnie czerwiec i moje majowe plany poszły w niepamięć. Czytelniczo również wypadło kiepsko. Trochę mam wyrzuty sumienia, że tak mało czytałam. Z drugiej strony jednak cieszyłam się piękną pogodą i wykorzystywałam ten czas najlepiej jak potrafiłam. Wracając do lektur to przeczytałam pięć książek. I oto one…

SPADEK – VIGDIS HJORTH

Ach co to jest za książka. Im więcej czasu upływa po lekturze, tym bardziej ją doceniam. Świetna proza. Pokusze się nawet o stwierdzenie, ze najwyższej próby. Zmusza do myślenia, niepokoi i wstrząsa. Mam nadzieję, że choć trochę Was zachęciłam. Gwarantuję, ze nie sposób się od niej oderwać. Historia rodzinna, walka o spadek, dawne waśnie i tajemnica, która nie pozwala o sobie zapomnieć

Więcej o „Spadku” można przeczytać TUTAJ.

KSIĘGA DZIKOŚCI – DAVID SCARFE

Dawno żadna książka nie sprawiła mi tyle frajdy co „Księga dzikości” David Scarfe`a. ten tytuł sprawia, ze odkładamy smartfony i inne cuda techniki by pobawić się rzeczywistością, którą mamy w zasięgu ręki. Kto by nie chciał nauczyć się nawigacji przy pomocy gwiazd czy puszczać kaczki. Można też zbudować polowy piec do pizzy korzystając z dokładnej instrukcji.

Myślę, że “Księga dzikości” sprawi ogrom przyjemności dużym i mały dzieciom. Może łączyć pokolenia.

Recenzję książki przeczytacie TUTAJ.

GORĄCZKA  – MARY BETH KEANE

Tyfusowa Mary to już postać niemal legendarna. W sieci można znaleźć mnóstwo historii mniej lub bardziej prawdziwych. Mary Beth Keane zbeletryzowała  niesamowitą historię Mary Mallon w mistrzowski sposób. Czyta się wybornie. To opowieść nie o tyfusie, a o kobiecej sile i trudnej miłości. Nie jest jednak kiczowato i tanio jakby się mogło wydawać. Serdecznie polecam Wam ten tytuł. Warto sięgnąć po „Gorączkę” dla historii, świetnej prozy i głębokiej psychologii.

Recenzję książki przeczytacie TUTAJ.

PROJEKT ROŚLINY –  WERONIKA MUSZKIETA, OLA SIEŃKO

Nie od dziś wiadomo, ze zaraziłam się roślinnym bzikiem już jakiś czas temu. Zawsze stroniłam od wszelkiej domowej zieleni, bardziej lub mniej świadomie uśmiercając ją. A teraz mi się kompletnie odmieniło. Znoszę do domu kolejne doniczki, dbam, podlewam i zachwycam się nowym listkiem jak nawiedzona. Sprawia mi to ogromną radość.

Temat pielęgnacji roślin mogę zgłębiać na różnych stronach internetowych czy blogach. Jestem jednak  (chyba ostatnią ) fanką tradycyjnych sposobów zgłębiania wiedzy i ufam w tej kwestii książkom. Mam kilka leciwych tytułów na półce o pielęgnacji roślin, jednak nowe wydawnicze piękności również mnie wołają. I tak jest właśnie w przypadku „Projektu rośliny”

Książka Oli Sieńko i Weroniki Muszkiety jest absolutnie fantastyczna. Przepięknie wydana na kredowym papierze i okraszona całym mnóstwem zachwycających fotografii. Wygląd i estetyka w przypadku takich książek są ważne i zawsze będę to podkreślać. Jednak „Projekt rośliny” to nie tylko piękna książka. To kompendium wiedzy o pielęgnacji roślin w domu. Konkretna wiedza jest podana w bardzo przejrzysty sposób. Autorki wzięły na tapet każdy aspekt w tej dziedzinie. Podłoże, sadzenie, donice, podlewanie, choroby, wyjazdy. Zdradzają również triki dotyczące kupna roślin. Wszystko to wytłumaczone jest w bardzo klarowny i prosty sposób. Nie ma miejsca na niedomówienia. I to w tej książce najbardziej mi się podoba. Dla początkujących domowych ogrodników ten tytuł będzie wybawieniem. Ja przeczytałam ją w jedno przedpołudnie. I jakoś wszystko wydaje się prostsze (przynajmniej jeśli chodzi o rośliny).

MOJE SERCE W DWÓCH ŚWIATACH – JOJO MOYES

 Zgadzam się z opinią, że historia Lou i Willa powinna zakończyć się na „Zanim się pojawiłeś”. W drugiej części główna bohaterka okropnie mnie denerwowała, a jej zachowanie było skrajnie irracjonalne. Wieść o nowej części trochę mnie zaskoczyła, ale i ucieszyła. Przyznam, że stęskniłam się za Lou. Na szczęście się nie zawiodłam i  stara dobra Lou wróciła. Może nie w takiej formie jak w pierwszej książce, ale jednak. Książkę jeszcze czytam, więc jest w tym podsumowaniu trochę na wyrost. Większość mam jednak za sobą i polubiłam się z tą historią. Zobaczymy jak się skończy. Recenzja na blogu pojawi się  na dniach.

 

TO TYLE…

W maju zaczęłam czytać kilka książek i ich lekturę będę kontynuować w czerwcu. Przynajmniej taką mam nadzieję, boi ten miesiąc zapowiada się intensywnie. A co Wy przeczytaliście ciekawego w zeszłym miesiącu?