Czytelnicze podsumowanie lutego

Czytelnicze podsumowanie lutego

Luty jeśli chodzi o czytanie był bardzo słaby w moim przypadku i długo się zastanawiałam czy w ogóle to podsumowanie napisać.  W końcu zdecydowałam, ze to będzie forma pokuty, za tak slaby miesiąc. Nie chodzi o to by bić rekordy i czytać tony książek miesięcznie. Miałam jednak swój maly plan, którego nie zrealizowałam ani w połowie…

Czuję jak stoi nade mną Septa z dzwonkiem (Gra o tron) i krzyczy SHAME, SHAME, SHAME…

A teraz chodźcie na króciutkie podsumowanie.

„MOJA ASTEROIDA” ELŻBIETA CEGLAREK

Obyczajówka w pełnej krasie. Ja niestety nie byłam zbyt usatysfakcjonowana lekturą. Myślę jednak, że fani powieści obyczajowych i romansów będą mniej lub bardziej zadowoleni. Jest dużo sercowych dylematów i ogrom dialogów. Całkiem sporo się dzieje choć niekoniecznie jest to logiczne i racjonalne. A z miłością to różnie bywa.

TUTAJ przeczytasz więcej na temat „Mojej Asteroidy”

„SZNUREK” ADAM LANG

Rzadko kiedy czytam młodzieżówki, ale jak już czytam to okazuje się to być fantastyczna lektura. „Sznurek” mnie zaskoczył mnie i porwał od pierwszej strony. Słodko-gorzki smak nastoletniego życia mocno wybrzmiewa z tej historii, na szczęście bez zbędnego patosu i zadęcia. A co ciekawe historia ta rzeczywiście miała miejsce. Z jednej strony mamy jest to opowieść podana w bardzo lekki i zdystansowany sposób, a z drugiej strony wstrząsa czytelnikiem i łamie serce. Świetna powieść nie tylko dla młodzieży.

Więcej na temat „Sznurka” przeczytasz TUTAJ.

„MANUFAKTURA CODZIENNOŚCI” JOANNA MATUSIAK

Profil @manufakturacodziennosci  Joanny Matusiak szczerze uwielbiam i podziwiam. Przyznaję, jest moją ogromna inspiracją. Nie mogłam więc nie zaopatrzyć się w „Manufakturę codzienności” jej autorstwa. Joanna w swojej instagramowej twórczości jest niezwykle autentyczna. Książka jest tego odzwierciedleniem. Jest przepięknie wydana i przepięknie napisana. Styl autorki hipnotyzuje i uspokaja. Czyta się fantastycznie. Bardziej rozpiszę się w recenzji.

Recenzja książki pojawi się na blogu na dniach.

„BURZA” STEVE SEM-SANDBERG

To moja pierwsze spotkanie z twórczością autora i w sumie nie wiedziałam czego mam się spodziewać po lekturze. „Burza” kompletnie mnie zaskoczyła. Styl autora jest cudowny, bardzo przenikliwy i powiedziałabym, że wręcz surowy. Dosłownie na każdej stronie czuć ten niepowtarzalny norweski klimat Czytało się wyśmienicie. Z pewnością sięgnę po więcej tytułów tego autora.

Recenzja “Burzy” pojawi się na blogu w ciągu kilku dni.

TO BY BYŁO NA TYLE…

Jak sami widzicie, cztery książki w ciągu 28 dni to nie jest wielce imponujący wynik. Oby w marcu było lepiej. Powoli wracam do mojej czytelniczej rutyny. Obecnie czytam kilka książek, choć bardzo nie lubię czytać wielu tytułów na raz. No ale cóż, taki mamy klimat. Wszystkie te lektury zapowiadają się naprawdę dobrze i mam nadzieję, że będę mogła Wam co nieco polecić.

A Wy co ciekawego przeczytaliście w lutym?